Wakacje first minute, czyli rezerwacja ofert wczasowych na długo przed faktycznym terminem wyjazdu, to cieszący się coraz większą popularnością pomysł na zaplanowaniem urlopu. To także przeciwieństwo ciągle uważanych za najbardziej opłacalne last minute – czyli ofert, proponujących nam wakacje na ostatnią chwilę. O ile propozycja druga jest od dłuższego czasu doceniana, to rezerwacja wyjazdów z wyprzedzeniem ciągle budzi wątpliwości. Oczywiście, jest to propozycja niezwykle opłacalna i w większości przypadków – decydując się na wakacje
first minute, musimy zapłacić jeszcze mniej, niż bookując wersję takiego samego wyjazdu w ofercie „na ostatnią chwilę”. Sęk w tym, że niewielu z nas ma luksus rezerwowania sobie pracowniczego urlopu z tak dużym, najczęściej wielomiesięcznym wyprzedzeniem. A nawet jeśli uda nam się zdobyć upragnione, wolne dwa tygodnie w wybranym wcześniej terminie, to (prawie) nigdy nie mamy pewności, że urlop taki w ostatniej chwili nie zostanie anulowany. Jak więc planować wakacje, żeby wydać jak najmniej, a przy okazji – zminimalizować możliwość poniesienia strat? Przede wszystkim – czytać umowy! Każde biuro podróży w proponowanym nam kontrakcie prezentuje klauzulę, zawierającą opisy kar, które będziemy musieli ponieść w wypadku, gdy z wakacji zrezygnujemy i zechcemy domagać się zwrotu wpłaconych za nie pieniędzy. Dlatego też, warto szczególną uwagę zwrócić na koszta takiej ewentualności i dokładnie przeliczyć zawarte w umowie, karne procenty na prawdziwe pieniądze. Wtedy okaże się, czy dana promocja z wyprzedzeniem jest faktycznie tak atrakcyjna, jak to przedstawiają oferujące ją biura.